Czy Bóg jest hojny?
Odpowiedź na to pytanie wydaje się stosunkowo łatwa, a co jak postawię pytanie: Czy Bóg jest hojny dla mnie? Tu pojawiają się emocje i dużo różnych myśli.
Co to jest hojność?
Hojność to cecha charakteru, która polega na chęci dzielenia się z innymi tym, co się posiada, bez oczekiwania na korzyści czy wynagrodzenia.
Hojność może dotyczyć zarówno rzeczy materialnych, jak i niematerialnych, takich jak czas, uwaga czy wsparcie emocjonalne. Hojna osoba jest szczodra, otwarta na potrzeby innych i gotowa do pomocy.
W codziennym życiu kiedy zmagamy się z rzeczywistością, z innymi ludźmi, kiedy napotykamy trudności, jesteśmy zmęczeni, przytłoczeni, ciężko mieć przekonanie, że Bóg jest hojny dla mnie. Kiedy nie dajemy rady, brakuje nam Bożej hojności.
Choć w Biblii możemy znaleźć wiele Bożych obietnic i to cały czas aktualnych. Oto kilka przykładów:
Nie bój się, bo ja jestem z tobą.
Nie lękaj się, bo ja jestem twoim Bogiem.
Umocnię cię, wspomogę cię
i podeprę cię prawicą swojej sprawiedliwości.
Iz. 41,10
Gdyż ja znam myśli, które mam o was, mówi PAN: myśli o pokoju, a nie o utrapieniu, aby zapewnić wam koniec, jakiego oczekujecie.
Jer. 29,11
Trzymajmy wyznanie nadziei niechwiejącej się, bo wierny jest ten, który obiecał.
Hebr. 10,23
Ale ci, którzy oczekują PANA,
nabiorą nowych sił;
wzbiją się na skrzydłach jak orły,
będą biec, a się nie zmęczą,
będą chodzić, a nie ustaną.
Iz. 40,31
Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie, pukajcie, a będzie wam otworzone.
Mateusza 7:7
Odnośnie tej obietnicy mógłbym wiele razy powiedzieć, że robię to i rzadko kiedy drzwi się otwierają. Czy myślisz, że mądre jest, aby hojny Bóg dawał Ci wszystko co ty uważasz, że potrzebujesz w danym momencie? Czy jako mądry i hojny rodzic dajesz dziecku wszystko o co prosi? Czego chcesz nauczyć swoje dziecko? Co chcesz osiągnąć wobec swojego dziecka? Czy chcesz, żeby żyło jak pączek w maśle? Moja żona lubi powtarzać takie zdanie – co z ciebie za Boży wojownik, jak przegrywasz z pączkiem?
To jak rozumieć Boże obietnice?
Kluczem jest poznanie i zrozumienie, jaki Bóg ma plan dla mnie i co jest dobre dla mnie z Bożej perspektywy, z perspektywy mądrego rodzica.
A Bóg wszelkiej łaski, ten, który nas powołał do swojej wiecznej chwały w Chrystusie Jezusie, po krótkotrwałych cierpieniach waszych niech uczyni was doskonałymi, utwierdzi, umocni i ugruntuje.
I P 5,10
Nie zwleka Pan ze spełnieniem obietnicy, jak niektórzy uważają, że zwleka, ale okazuje względem nas cierpliwość, nie chcąc, aby ktokolwiek zginął, lecz aby wszyscy doszli do pokuty.
II P 3,9
Mając więc te obietnice, najmilsi, oczyśćmy się z wszelkiego brudu ciała i ducha, dopełniając uświęcenia w bojaźni Bożej.
II Kor. 7,1
Przez to zostały nam dane bardzo wielkie i cenne obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami Boskiej natury, uniknąwszy zepsucia, które wskutek pożądliwości jest na świecie.
II Piotra 1:4
Wróćmy jednak na chwilę z wieczności do codziennych zmagań. Na co dzień zawsze nam czegoś brakuje, zawsze mogłoby być lepiej. Ale ja nie znajduję w Bożych obietnicach, że tu na ziemi będzie wierzącemu zawsze miło i przyjemnie. Mam przekonanie, że nie to jest Bożym celem. Jako dobrzy rodzice, kiedy dziecko ma 7-8 lat posyłamy do szkoły. Pojawiają się wymagania, oczekiwania, presja. Dziecko nagle dowiaduje się ile rzeczy nie potrafi i musi się nauczyć. A było tak pięknie i komu to przeszkadzało? Do tej pory było cudowne, mogło się bawić, a wszyscy cieszyli się na jego widok. I nagle kochani rodzice nie zważając na zdanie dziecka posyłają je do szkoły. Dawno temu widziałem znaczek z napisem – szkoła – ludzie ludziom zgotowali ten los. I cały czas priorytetem jest szczęście dziecka.
Kiedyś słyszałem takie pytanie z ironiczną odpowiedzią: Ile człowiekowi potrzeba pieniędzy do szczęścia? Odpowiedź brzmiała: Zawsze troszeczkę więcej. Niezależnie od tego ile ma. Wiele osób tak żyje, ale mam przekonanie, że Bogu nie zawsze o to chodzi, żebyś miał tylko troszeczkę więcej.
Czy Bóg jest hojny dla mnie?
Kilkanaście lat temu, kiedy byłem w kryzysie i życie wydawało się bez sensu zmagałem się z pytaniem dlaczego. Dlaczego mnie to spotkało? Czemu to ma służyć? Jaki to ma sens? Nie mogłem znaleźć odpowiedzi od Boga na pytanie dlaczego. Kilka lat później słyszałem, jak pastor opowiadał, że mówił kazanie na temat „Dlaczego Bóg nie odpowiada na pytanie dlaczego?” Na koniec kazania podeszła do niego kobieta i powiedziała: Bardzo podobało mi się kazanie pastora, ale mi Bóg odpowiedział na pytanie dlaczego. I co siostrze powiedział? Odpowiedział mi w taki sposób: A dlaczego nie?
Co mógłbyś odpowiedzieć Bogu? Pomyśl jakich argumentów mógłbyś użyć, że nie powinno cię to spotkać? Dla mnie w tym momencie dyskusja się skończyła. Czy chcesz być lepiej traktowany niż Jezus? Nie ma nic złego w takiej chęci, ale jeśli się tego domagasz, żądasz, to już gorzej.
Czy na Bożą hojność trzeba zasłużyć? Czy Bóg bardziej, mocniej kocha grzecznych i posłusznych? Nie wiem, ale przypowieść o zagubionej owcy wiele mówi:
Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie pozostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustkowiu i nie idzie za zagubioną, aż ją odnajdzie ?
Łk. 15, 4
Pomyśl o momentach, kiedy doświadczyłeś Bożego działania. Kiedy wrócisz do tych chwil wątpliwości zaczynają znikać. Możesz zapisywać swoje własne doświadczenia Bożego działania i do nich wracać, kiedy tracisz wiarę w Jego hojność. Możesz karmić się świadectwami Bożego działania innych ludzi. Jednocześnie możesz dzielić się swoimi doświadczeniami bożego działania dając wiarę i nadzieję innym.
Czytaj Boże obietnice i poznawaj Bożą hojność.
Lecz rozradują się wszyscy, którzy tobie ufają, Będą się głośno weselić na wieki; Ty będziesz ich osłaniać, a ci, którzy miłują imię twoje, będą się radować tobą.
Ps. 5,12
Odpowiedzią na Bożą hojność jest wdzięczność, a praktycznym wyrazem naszej wdzięczności jest nasza hojność.
Na inwestowaniu w Królestwo Boże nie można stracić…chyba, że inwestujesz w swoje królestwo. Unikanie tego ryzyka wymaga rozmowy i relacji bezpośrednio z Bogiem. Możesz być hojny nie tylko w pieniądzach, ale w swoich umiejętnościach, obdarowaniach. Możesz być hojny poświęcając drugiej osobie swój czas, zainteresowanie, angażując się i biorąc odpowiedzialności w różnych zakresach. Możesz być bardzo hojny mając nie wiele, nie tylko dając wdowi grosz, ale przede wszystkim dając swój czas.
Poświęcenie czasu drugiej osobie, zainteresowanie się, docenienie jest takie proste, a jednocześnie jest olbrzymi deficyt w tym zakresie. Czy chciałbyś rozwijać się, ćwiczyć w skoncentrowaniu się na drugiej osobie, docenieniu i wyrażeniu wdzięczności? To wymaga decyzji i wytrwałości w realizacji.
Niedawno trzech braci z żonami zrobiło weekendowe szkolenie dla swoich dzieci w ramach sukcesji. W sumie było kilkanaścioro dzieci, niektóre już dorosłe ze współmałżonkami i swoimi dziećmi. Dzieliłem się refleksjami na temat sukcesji. Na koniec podszedł do mnie jeden mężczyzna i powiedział: Rodzice starają się zrobić dla nas tak dużo, a co my możemy robić dla nich? Powiedziałem o jednej rzeczy – kiedy dzieci zaczynają żyć własnym życiem, wyprowadzają się z domu, to rodzice z reguły potrzebują choć trochę uczestniczyć w życiu dzieci, cieszyć się i przeżywać razem. Najczęściej nie chcą się narzucać i dają wolność. Czekają. Możesz zaprosić, udostępnić trochę swojego życia dając czas, współdziałając, wysyłając zdjęcia, dzieląc się swoimi przeżyciami. Nie tylko mów o sobie, ale pytaj się, słuchaj. Daj przestrzeń, żeby druga osoba mogłaby podzielić się swoimi przeżyciami. Jednocześnie to ty określasz granice swojej odrębności i bliskości.
Podobnie z Panem Bogiem, to ty określasz ile masz dla niego czasu i wyznaczasz granice swojej niezależności i bliskości. A hojny Bóg czeka z otwartymi ramionami.
Jeśli kiedykolwiek będziesz wątpił w Bożą hojność, to powtarzaj sobie: Ewangelia Jana 3,16…
Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.
J. 3,16
Z miłości dał za każdego z nas swojego Syna, dzięki czemu możemy mieć życie wieczne. Czy widzisz jakiś cenniejszy dar od Boga dla siebie, niż życie wieczne ?
Ilekroć pojawiają słowa miłość i dawanie przypomina mi się zdanie, które lubię powtarzać.
Możesz dawać bez miłości, ale nie możesz kochać bez dawania.
Dawanie to praktykowanie miłości. Dawanie pieniędzy jest z reguły najłatwiejsze. Niekiedy wiąże się z postawą – dałem pieniądze – jestem dobry, święty i odczepcie się ode mnie. Najczęściej dużo trudniej jest poświęcić swój czas, okazać zainteresowanie drugim człowiekiem, zaangażować się i wziąć część odpowiedzialności. Dawanie siebie jest dużo trudniejsze, niż dawanie pieniędzy szczególnie, jak mam ich na tyle dużo, że darowizna nie zmienia mojego komfortu życia.
Żyjemy dzięki temu, co otrzymujemy, nadajemy znaczenie naszemu życiu tym, co dajemy.
Winston Churchill
Bóg błogosławi Tobie, abyś był błogosławieństwem dla innych.
Czy chcesz być błogosławieństwem dla innych, czy tylko błogosławiony?
Bądź hojny w miłości, tak jak i Bóg jest hojny w miłości do Ciebie.
Autor: Krzysztof Jędrzejewski